Aktualności

III etap IV Synodu Archidiecezji Łódzkiej
„Parafia wspólnotą uczniów misjonarzy”

Zachęcamy wszystkich parafian do wirtualnego uczestniczenia w Synodzie Archidiecezji Łódzkiej. Wszystkich którzy chcą wziąć udział prosimy o przesłanie odpowiedzi na pytania zamieszczone poniżej na adres mailowy parafii: parafialodz@gmail.com do końca tygodnia tj. do 26 września 2020r.

III etap IV Synodu Archidiecezji Łódzkiej

„Parafia wspólnotą uczniów misjonarzy”

Materiały do pracy parafialnych zespołów synodalnych oraz innych zespołów i kół (przeznaczone na miesiąc marzec 2020 roku)

Temat I: Nawrócenie pastoralne drogą odnowy wspólnot parafialnych

(rozdział I Adhortacji apostolskiej Evangelii gaudium:

Misyjne przeobrażenie Kościoła, nr 19-49)

W misyjnym nakazie Jezusa zawiera się dynamizm wyjścia do świata i ludzi potrzebujących zbawienia, który ma charakteryzować ewangelizację i duszpasterskie działanie Kościoła.

1. Kościół „wyruszający w drogę”

Wyjście wymaga odwagi spotkania z tymi, którzy znajdują poza kręgiem wspólnych poglądów i przekonań, często na peryferiach, a ich stosunek do wspólnoty wierzących cechuje obojętność lub niechęć. Ewangelizacja to podjęcie inicjatywy, by zaprosić wykluczonych do włączenia się i podjęcia wspólnej drogi. Zaproszonym do współudziału trzeba z bliska towarzyszyć, skracając dystans, iść obok, czasami długo i wytrwale czekać, nie zrażając się ludzkimi ograniczeniami. Życzliwa cierpliwość może sprawić, że wspólnota zacznie przynosić owoce i będzie mogła świętować, składając dziękczynienie Bogu we wspólnej liturgii.

2. Duszpasterstwo w nawróceniu

Nie wystarczy „zwyczajne administrowanie”. Wszędzie mamy być w „permanentnym stanie misji”. Kościołowi towarzyszy pragnienie odnowy i nieustannej reformy. Struktury są ważne, ale powinny służyć życiu, zamiast je krępować. Bojaźliwa troska o zachowanie stanu rzeczy prowadzi zwykle do kościelnego zamknięcia się w sobie, którego nie da się pogodzić z misyjnym dynamizmem wyjścia. „Parafia nie jest strukturą przestarzałą” (28). Trzeba jednak dbać by była wypełniona życiem zwłaszcza poprzez kontakt z rodzinami i codziennymi troskami ludzi. Parafia jest potrzebna, by inne wspólnoty nie przemieniały się „w koczowników pozbawionych korzeni” (29). Każda parafia ma swoje indywidualne lokalne oblicze. Tę konkretną parafialną rzeczywistość trzeba poznawać, słuchając wszystkich, a nie tylko tych, którzy podzielają nasze założenia i poglądy. Przekazywanie niezmiennego i niepomniejszonego nauczania Kościoła powinno uwzględniać okoliczności życia i charakter każdej wspólnoty. Inaczej ryzykuje się, że ewangeliczny przekaz nie zostanie zrozumiany i przyjęty.

3. Z serca Ewangelii

Bardzo ważny jest sposób komunikowania orędzia. Misyjny styl wyraża się w języku i postawie ewangelizatorów. W doborze treści należy zaczynać od tego, co najistotniejsze, zamiast skupiać się na sprawach drugorzędnych. Fundamentalnym rdzeniem Ewangelii jest „piękno zbawczej miłości Boga objawionej w Jezusie Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał” (36). Istnieje niebezpieczeństwo, że mniej istotne aspekty, przedstawione poza kontekstem i bez wyraźnego powiązania z ewangelicznym rdzeniem, mogą przesłonić istotę zbawczego orędzia. Hierarchia prawd nauki katolickiej uwzględnia ich różny związek z samymi fundamentami wiary. W głoszeniu Ewangelii trzeba też zachowywać odpowiednie proporcje. „Gdy bardziej się mówi o prawie niż o łasce, bardziej o Kościele niż o Jezusie Chrystusie, bardziej o papieżu niż o Słowie Bożym” (38), te proporcje zostają zachwiane. Wśród cnót i czynów najwyżej w hierarchii stoi miłosierdzie, wyrażające się w dziełach miłości względem bliźniego.

4. Misja wpisująca się w ludzkie ograniczenia

„Zaangażowaniu misyjnemu towarzyszą ograniczenia języka i okoliczności” (45). Następują olbrzymie i coraz szybsze przemiany społeczne i kulturowe, które obejmują język i sposoby komunikowania się. Ewangelizacja i duszpasterstwo to komunikacja odwiecznych prawd tak, by nie tracąc nic ze swej istoty, docierały do współczesnych ludzi w języku dla nich zrozumiałym, ukazującym ich nieustanną nowość i piękno. Postawa ewangeliczna i misyjny styl ewangelizacji łączą się z miłosierdziem wobec ludzkiej niedoskonałości i wrażliwością w stosunku do konkretnych osób z ich trudnym często życiem, także wobec tych, którzy nie dostrzegali dotąd w chrześcijańskim przepowiadaniu ani nowości, ani piękna, ani radości, i wobec tych, którzy nie akceptują chrześcijańskiego sposobu życia. W sferze moralności, „nie pomniejszając wartości ewangelicznego ideału”, należy uwzględniać aspekt osobistej poczytalności i odpowiedzialności. Zwłaszcza „konfesjonał nie powinien być salą tortur” (44), lecz miejscem, w którym przynosi się grzesznemu człowiekowi pociechę i nadzieję przemiany. Zbawcza miłość Boga tajemniczo działa w człowieku mimo jego ułomności i upadków. Ewangelizatorzy, świadomi własnej niedoskonałości, nie zrażają się ludzkimi ograniczeniami. Starają się wnieść w każde ludzkie życie, w sytuacje trudne i skomplikowane, tyle prawdy, dobra i światła, ile się da, nawet gdy nie jest możliwa doskonałość.

5. Matka o otwartym sercu

„Kościół <wyruszający w drogę> jest Kościołem otwartych drzwi” (46). Towarzyszy człowiekowi, nie ulegając pośpiechowi, patrzy w oczy i słucha. Wyjście ku innym i na peryferie nie oznacza biegania bez kierunku i bez sensu. Kościół ma się stać przygarniającą wspólnotą wiary dla zagubionych, pozbawionych siły, światła i pociechy, zwłaszcza dla ubogich. Pamiętać też trzeba o otwartych drzwiach sakramentów, których „nie powinno się zamykać z byle jakich powodów” (47).

PYTANIA:

1. Jakie sposoby rozeznania można zastosować, aby poznać lokalne oblicze parafii w odniesieniu do:

a) osób przychodzących do kościoła,

b) osób dystansujących się od Kościoła,

c) osób nastawionych do Kościoła negatywnie?

Jakie znaczenie mają lokalne tradycje i przyzwyczajenia?

2. Jak w parafii formować misjonarzy?

a) Jak podnosić w praktykujących świadomość odpowiedzialności za włączanie do wspólnoty tych, którzy nie praktykują lub nie wierzą?

b) Jakie sposoby ewangelizacji mogą stosować parafialni misjonarze (świadectwo życia Ewangelią, otaczanie troską osób w trudnościach duchowych lub materialnych, akcje ewangelizacyjne, inicjatywy ważne dla lokalnej społeczności, inne)?

3. Jakie najważniejsze prawdy z serca Ewangelii należy najpierw głosić współczesnym ludziom? Jak przezwyciężać uprzedzenia wynikające ze zniekształconego obrazu chrześcijaństwa i Kościoła?

4. W jaki sposób można okazywać ewangeliczne miłosierdzie wobec ludzkich niedoskonałości, nie pomniejszając jednak ani prawd wiary, ani moralnych zasad chrześcijańskiego życia?

Jakie działania parafii mogą wyraźnie ukazywać Kościół otaczający opieką słabych na duchu i na ciele?

5. Jak kształtować właściwy język i postawy ewangelizatorów wobec tych, do których skierowane jest przesłanie Ewangelii:

a) wobec grup wiekowych (dzieci, młodzież, dorośli, starsi).

b) w różnych okolicznościach miejsca (miasto, wieś),

c) w różnych okolicznościach życia (wykształcenie, zawód, dotychczasowa formacja, inne)?

Czy i jak powinien być zróżnicowany język i misyjny styl duchownych i świeckich podejmujących ewangelizację?

6. Jakie struktury i elementy instytucjonalne (urzędowe) parafii mogłyby zyskać bardziej ewangeliczne oblicze? Jak to osiągnąć? W jakiej mierze można zaangażować w działanie struktur odpowiednio przygotowanych świeckich?

III etap IV Synodu Archidiecezji Łódzkiej

„Parafia wspólnotą uczniów misjonarzy”

Materiały do pracy parafialnych zespołów synodalnych oraz innych zespołów i

kół (przeznaczone na miesiąc wrzesień 2020 roku)

Temat II: W jakiej rzeczywistości parafia wypełnia swoją misję?

(rozdział II Adhortacji apostolskiej Evangelii gaudium:

W kryzysie zaangażowania wspólnotowego, nr 50 – 109)

Punktem odniesienia dla refleksji nad rzeczywistością, w której parafia wypełnia swoją misję, jest II rozdział Adhortacji Apostolskiej Evangelii gaudium Papieża Franciszka, zatytułowany: W kryzysie zaangażowania wspólnotowego.

1) „Podobnie jak przykazanie «nie zabijaj» stawia jasną granicę, by chronić wartość życia ludzkiego, tak dzisiaj musimy powiedzieć «„nie” dla ekonomii wykluczenia i nierówności społecznej». Ta ekonomia zabija. Nie może tak być, że nie staje się wiadomością dnia fakt, iż z wyziębienia umiera starzec zmuszony, by żyć na ulicy, natomiast staje się nią spadek na giełdzie o dwa punkty. To jest wykluczenie. Nie można dłużej tolerować faktu, że wyrzuca się żywność, podczas gdy ludzie cierpią głód. To jest nierówność społeczna. Dzisiaj wszystko poddane jest prawom rywalizacji i prawu silniejszego, gdzie możny pożera słabszego. W następstwie tej sytuacji wielkie masy ludności są wykluczone i marginalizowane: bez pracy, bez perspektyw, bez dróg wyjścia. Samego człowieka uważa się za dobro konsumpcyjne, które można użyć, a potem wyrzucić” (Evangelii gaudium, nr 53).

Z jakimi wykluczeniami mogą zmagać się lub zmagają się ludzie mieszkający na terenie Waszej parafii?

2) „Wiara katolicka wielu narodów staje dziś wobec wyzwania, jakim jest rozprzestrzenianie się nowych ruchów religijnych, pewnych skłaniających się do fundamentalizmu oraz innych, które wydają się proponować duchowość bez Boga. Jest to z jednej strony wynikiem ludzkiej reakcji na społeczeństwo materialistyczne, konsumistyczne i indywidualistyczne, a z drugiej – wykorzystanie biedy ludności żyjącej na peryferiach i w rejonach ubogich, starającej się przeżyć pośród wielkiego cierpienia i szukającej natychmiastowych rozwiązań dla swych potrzeb. Wspomniane ruchy religijne, charakteryzujące się subtelnym przenikaniem, pośród panoszącego się indywidualizmu starają się wypełnić pustkę pozostawioną przez sekularystyczny racjonalizm. Ponadto musimy przyznać, że jeśli część ochrzczonych nie doświadcza swojej przynależności do Kościoła, to jest to także spowodowane przez pewne mało gościnne struktury i klimat w niektórych parafiach i wspólnotach, albo przez biurokratyczne podejście do zwykłych czy też złożonych problemów życia naszych ludów. W wielu miejscach aspekt administracyjny bierze górę nad duszpasterskim, jak również sakramentalizacja bez innych form ewangelizacji” (Evangelii gaudium, nr 63).

W jakich sytuacjach życia parafialnego któryś z jej członków może „nie doświadczyć swojej przynależności do Kościoła”?

3) „Istnieje nagląca potrzeba ewangelizowania kultur, by inkulturować Ewangelię. W krajach o tradycji katolickiej będzie chodziło o towarzyszenie kulturze, troszczenie się o nią i umacnianie jej istniejącego już bogactwa, natomiast w krajach o innych tradycjach religijnych lub głęboko zsekularyzowanych będzie chodziło o sprzyjanie nowym procesom ewangelizacji kultury, chociaż zakładają one projekty długofalowe. Musimy jednak pamiętać, że zawsze chodzi o wezwanie do wzrostu. Każda kultura i każda grupa społeczna potrzebuje oczyszczenia i dojrzewania.W przypadku katolickich kultur ludowych możemy uznać niektóre słabości, które powinny być jeszcze uzdrowione przez Ewangelię: nadmierna dominacja mężczyzny (machismo), alkoholizm, przemoc domowa, znikome uczestnictwo w Eucharystii, wierzenia fatalistyczne lub zabobonne, skłaniające, by uciekać się do czarów itp. Ale właśnie pobożność ludowa jest najlepszym punktem wyjścia do ich uzdrowienia i wyzwolenia”(Evangelii gaudium, nr 63).

Z jakimi słabościami mierzy się dzisiaj ludowa kultura katolików?

4) „Jest także prawdą, że czasem akcent, bardziej niż na pobożność chrześcijańską, kładzie się na zewnętrzne formy tradycji niektórych grup albo na domniemane objawienia prywatne, które się absolutyzuje. Istnieje pewien rodzaj chrześcijaństwa składającego się z dewocji właściwej dla indywidualnego i sentymentalnego przeżywania wiary, który w rzeczywistości nie odpowiada autentycznej «pobożności ludowej». Niektórzy propagują te formy, nie troszcząc się o promocję społeczną oraz formację wiernych, a w pewnych przypadkach czynią to dla uzyskania korzyści materialnych lub pewnej władzy nad innymi. Nie możemy również zapominać, że w ostatnich dziesięcioleciach nastąpiło załamanie w pokoleniowym przekazie wiary chrześcijańskiej wśród ludu katolickiego. Niewątpliwie wielu czuje się rozczarowanych i przestaje utożsamiać się z tradycją katolicką, wzrasta liczba rodziców, którzy nie chrzczą dzieci i nie uczą ich modlitwy, a także istnieje pewne odejście do innych wspólnot wiary. Oto niektóre przyczyny tego załamania: brak dialogu w rodzinie, wpływ środków przekazu, relatywistyczny subiektywizm, niepohamowany konsumizm nakręcający rynek, brak towarzyszenia duszpasterskiego najbardziej ubogim, brak serdecznego przyjęcia w naszych instytucjach oraz nasza trudność w przywróceniu mistycznego posłuszeństwa wiary w pluralistycznej scenerii religijnej” (Evangelii gaudium, nr 70).

Dlaczego wielu „przestaje utożsamiać się z tradycją katolicką”? Co wpływa na kryzys przekazu wiary chrześcijańskiej wśród wiernych?

5) „W czasie gdy bardziej potrzebujemy misyjnego dynamizmu, przynoszącego sól i światło, wielu świeckich boi się, że ktoś zaprosi ich do podjęcia zadania apostolskiego, więc starają się uciec od wszelkiego zaangażowania, które mogłoby ich pozbawić wolnego czasu. Na przykład obecnie bardzo trudno znaleźć dla parafii przygotowanych katechetów, gotowych spełniać to zadanie przez lata. Ale to samo dzieje się z kapłanami, którzy obsesyjnie są zatroskani o swój wolny czas. Często związane jest to z faktem, że osoby te odczuwają stanowczą potrzebę zachowania swojej przestrzeni autonomii, tak jakby zadanie ewangelizacji było niebezpieczną trucizną, a nie radosną odpowiedzią na miłość Boga, który wzywa nas do misji i czyni nas osobami spełnionymi i przynoszącymi owoce. Niektórzy stawiają opór, by dogłębnie zasmakować w misji i ogarnięci są paraliżującą acedią” (Evangelii gaudium, nr 81).

Dlaczego świeccy boją się zaangażować w duszpasterstwo i życie parafii?

6) „Jedną z najpoważniejszych pokus tłumiących zapał i odwagę jest poczucie przegranej, przemieniające nas w niezadowolonych i rozczarowanych pesymistów o posępnej twarzy. Nikt nie może podjąć walki, jeśli nie wierzy w zwycięstwo. Kto zaczyna bez ufności, stracił wcześniej połowę bitwy i zakopuje własne talenty. Nawet z bolesną świadomością własnej kruchości, trzeba kroczyć naprzód i nie poddawać się oraz przypominać sobie to, co Pan powiedział do św. Pawła: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali» (2 Kor 12, 9). Chrześcijański triumf jest zawsze krzyżem, ale krzyżem, który jednocześnie jest sztandarem zwycięstwa wznoszącym się z waleczną czułością przeciw napaściom zła. Zły duch klęski jest bratem pokusy oddzielenia przed czasem ziarna od kąkolu, produktem lękliwego i egocentrycznego zniechęcenia”(Evangelii gaudium, nr 85).

Dlaczego pewne inicjatywy podejmowane w parafiach szybko zanikają?

7) „Dzisiaj, gdy sieci i narzędzia komunikacji ludzkiej osiągnęły niesłychany rozwój, stajemy przed wyzwaniem, by odkryć i przekazać «mistykę» życia razem, wymieszania się, spotkania, wzięcia za rękę, uczestnictwa w tej nieco chaotycznej masie, która może zamienić się w prawdziwe doświadczenie braterstwa, w solidną karawanę, w święte pielgrzymowanie. W ten sposób większe możliwości komunikacji przełożą się na większe możliwości spotkania i większą solidarność między wszystkimi. Gdybyśmy mogli iść tą drogą, byłoby to rzeczą tak dobrą, tak uzdrawiającą, tak wyzwalającą, tak bardzo rodzącą nadzieję! Dobrze wyjść poza siebie, by przyłączyć się do innych. Zamknięcie się w sobie oznacza kosztowanie gorzkiej trucizny osamotnienia, a ludzkość traci za każdym dokonywanym przez nas wyborem egoistycznym”(Evangelii gaudium, nr 87).

„Ideał chrześcijański będzie zawsze wzywał do przezwyciężania podejrzliwości, nieustannej nieufności, obawy przed utratą prywatności, postaw obronnych, jakie narzuca nam dzisiejszy świat. Wielu próbuje szukać ucieczki przed innymi w swojej prywatnej wygodzie lub w ścisłym kręgu najbliższych, wyrzekając się realizmu społecznego wymiaru Ewangelii. Ponieważ, tak jak niektórzy, chcieliby Chrystusa czysto duchowego, bez ciała i krzyża, tak też chcą utrzymywać relacje międzyludzkie za pośrednictwem zaawansowanegotechnologicznie sprzętu, ekranów i systemów, które mogą dowolnie włączyć i wyłączyć.

Tymczasem Ewangelia zawsze nas zachęca do podejmowania ryzyka spotkania z obliczem drugiego człowieka, z jego fizyczną obecnością stawiającą pytania, z jego cierpieniem i prośbami, z jego zaraźliwą radością, stale ramię w ramię. Prawdziwa wiara w Syna Bożego, który przyjął ciało, jest nieodłączna od daru z siebie, od przynależności do wspólnoty, od służby, od pojednania z ciałem innych. Syn Boży przez swoje wcielenie zachęcił nas do rewolucji czułości” (Evangelii gaudium, nr 88).

Jak nowe techniki komunikacyjne wpływają na budowanie relacji międzyludzkich?

8) „Autentyczne formy religijności ludowej są wcielone, ponieważ wyłoniły się z wcielenia wiary chrześcijańskiej w kulturę ludową. Z tego względu pociągają za sobą osobistą relację nie z jakimiś harmonizującymi energiami, lecz z Bogiem, z Jezusem Chrystusem, z Maryją, ze świętymi. Mają ciało, mają twarze. Są zdolne do krzewienia relacji, a nie indywidualistycznych ucieczek. W innych kręgach naszych społeczeństw wzrasta zachwyt różnymi formami «duchowości dobrobytu» bez wspólnoty, dla «teologii pomyślności» bez braterskich zobowiązań, albo dla subiektywnych doświadczeń bezosobowych, sprowadzających się do immanentnego poszukiwania wewnętrznego” (Evangelii gaudium, nr90).

Czy religijność ludowa jest szansą dla nowej ewangelizacji?

9) „Światowość duchowa, kryjąca się za pozorami religijności, a nawet miłości Kościoła, polega na szukaniu chwały ludzkiej i osobistych korzyści zamiast chwały Pana. To Jezus zarzucał faryzeuszom: «Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga?» (J 5, 44). Chodzi o subtelny sposób szukania «własnego pożytku, a nie – Chrystusa Jezusa» (Flp 2, 21). Przyjmuje ona wiele form, w zależności od typu osoby oraz warunków, w jakich się znajduje. Ponieważ łączy się ze staraniem o zachowanie pozorów, nie zawsze towarzyszą jej grzechy publiczne i na zewnątrz wszystko wydaje się poprawne. Gdyby jednak przeniknęła do Kościoła, «byłoby to nieskończenie bardziej bolesne niż cała zwykła moralna światowość»” (Evangelii gaudium,nr 93).

W jakim stopniu „światowość duchowa” zagraża naszemu duszpasterstwu?

10) „Świeccy stanowią olbrzymią większość Ludu Bożego. W ich służbie pozostaje mniejszość: wyświęceni szafarze. Wzrosła świadomość tożsamości oraz misji osoby świeckiej w Kościele. Dysponujemy licznym laikatem, choć nie wystarczającym, z głębokim poczuciem wspólnoty, wiernie angażującym się w dzieła miłosierdzia, katechezę, celebrowanie wiary. Ale uświadomienie sobie tej odpowiedzialności laikatu, wypływającej z chrztu i bierzmowania, nie przejawia się wszędzie w ten sam sposób. W niektórych przypadkach, ponieważ nie zostali uformowani, aby podjąć ważną odpowiedzialność, w innych, bo – z powodu nadmiernego klerykalizmu, pozostawiającego ich na marginesie decyzji – nie znajdują miejsca w swoich Kościołach partykularnych, żeby się wypowiadać i działać. Nawet jeśli zauważa się większe uczestnictwo wielu w posługach świeckich, zaangażowanie to nie znajduje odzwierciedlenia w przenikaniu wartości chrześcijańskich do życia społecznego, politycznego i ekonomicznego. Często ogranicza się do zadań wewnątrzkościelnych bez rzeczywistego zaangażowania w zastosowanie Ewangelii w dzieło przekształcenia społeczeństwa. Formacja świeckich oraz ewangelizacja różnych środowisk zawodowych i intelektualnych stanowią ważne wyzwanie duszpasterskie” (Evangelii gaudium, nr102).

W jaki sposób wykorzystujemy potencjał ewangelizacyjny świeckich? Jaka jest rola kobiet, młodzieży?

11) „W wielu miejscach brakuje powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Częstoprzyczyną tego jest brak we wspólnotach zapału apostolskiego, który by zarażał, dlatego niesą one atrakcyjne i nie budzą entuzjazmu. Tam, gdzie jest życie, gorliwość, pragnienie niesienia innym Chrystusa, tam rodzą się prawdziwe powołania. Nawet w parafiach, gdzie kapłani nie są zbyt zaangażowani i radośni, braterskie i gorliwe życie wspólnoty budzi pragnienie całkowitego poświęcenia się Bogu oraz ewangelizacji, zwłaszcza jeśli taka żywa wspólnota modli się nieustannie o powołania i ma odwagę proponowania ludziom młodym drogi szczególnej konsekracji. Z drugiej strony, pomimo braku powołań, mamy dzisiaj bardziej jasną świadomość konieczności lepszej selekcji kandydatów do kapłaństwa. Nie można wypełniać seminariów na podstawie bylejakich motywacji, tym bardziej jeśli są one powiązane z niepewnością uczuciową, z szukaniem form władzy, ludzkiej chwały i dobrobytu materialnego” (Evangelii gaudium, nr 107).

Jakie działania podejmowane są w parafii na rzecz powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego?

Pliki do pobrania

************************************************************

LIST ARCYBISKUPA GRZEGORZA RYSIA, METROPOLITY ŁÓDZKIEGO

„IDŹCIE I WY DO WINNICY!”

Drodzy Siostry i Bracia,

Usłyszeliśmy właśnie Jezusową przypowieść o robotnikach winnicy. Starsi z Was pamiętają zapewne napisaną w 1988 roku adhortację Jana Pawła II „Christifideles laici”, stanowiącą przepiękny komentarz do tej przypowieści. Świętego Papieża zainspirowały zwłaszcza słowa stanowiące w przypowieści rodzaj refrenu – zaproszenie Gospodarza: „Idźcie i Wy do [mojej] winnicy”. Jan Paweł II widział w nich skierowane do każdego z nas wezwanie, by zaangażować się w Kościół, wziąć na siebie odpowiedzialność za losy świata i przyszłość wiary w świecie. Papież pisał: „Idźcie i Wy! To wezwanie dotyczy nie tylko biskupów, kapłanów, zakonników i zakonnic, ale wszystkich – także świeckich, których Bóg wzywa osobiście, powierzając im do spełnienia misję w Kościele i świecie”. I dalej przytaczał zachętę/napomnienie św. Grzegorza Wielkiego: „Popatrzcie, najmilsi bracia, jak żyjecie, i sprawdźcie, czy już jesteście robotnikami Pana. Niech każdy oceni to, co czyni i osądzi, czy pracuje w winnicy Pańskiej”.

Czytamy te słowa – zarówno Ewangelii, jak i papieskiego do niej komentarza – w momencie dla nas szczególnym. Za niespełna 3 miesiące rozpocznie się w naszej Archidiecezji Rok Jubileuszowy, upamiętniający 100. rocznicę jej powstania. Do tej rocznicy przygotowujemy się od trzech lat przez IV Synod Duszpasterski. Oczywiście, jego rolą od początku nie było tylko „przygotowanie obchodów rocznicowych”. Pojmujemy go raczej jako szansę daną nam przez Pana – Gospodarza Winnicy – by przyjrzeć się uważnie, w dziękczynieniu, ale i w pokorze, w prawdzie i z odwagą naszemu Łódzkiemu Kościołowi: zobaczyć jego osiągnięcia i braki, pracę i zaniechania, świętość i grzech; a dalej: opisać jeszcze raz jego misję w naszym świecie (w rozpoznanym z miłością TU i TERAZ), a opisawszy – podjąć ją z nowym zapałem, z nowym językiem i narzędziami. To musi być nasze dzieło WSPÓLNE! Nikt nie jest wykluczony ani zwolniony. Tak, wiem: nie wszędzie jeszcze w naszej Diecezji żyjemy Synodem, nie w każdej parafii pracują grupy synodalne, nie każdy więc mógł się włączyć i wypowiedzieć, i zostać usłyszany; nie wszędzie zakorzeniła się i utrwaliła modlitwa za Synod. Także tam, gdzie prace synodalne zostały podjęte z entuzjazmem, niełatwo pewnie jest podtrzymać ich pierwotną gorliwość: czas Synodu się wydłuża, rytm jego działań skutecznie zaburzyła epidemia; łatwo jest powiedzieć: „nie widzimy owoców”, albo „już nie pamiętamy, o czym mówiliśmy na początku…”.

Właśnie takich nas szuka Słowo dzisiejszej Ewangelii: „Idźcie i Wy do winnicy!”. Wy, którzy jesteście już utrudzeni swoim dotychczasowym zaangażowaniem w Kościół; i Wy, których do tej pory „nikt nie najął” – którzy nie usłyszeliście jeszcze zaproszenia, by się zaangażować. Niech nikt „nie stoi bezczynnie”; nie traćmy czasu i energii na wygodne krytykanctwo, na pozorną (bo jałową) troskę o Kościół, i równie pozorne (bo bezczynne) zgorszenie jego grzechami. Zaangażowanie każdego jest potrzebne, i – co pokazuje nasza Ewangelia – równie cenne! Pracownicy zatrudnieni w jedenastej godzinie dnia otrzymują od Pana Winnicy taką samą wypłatę, co pracujący od rana; owszem, otrzymują ją jako pierwsi!

Tu zresztą otwiera się zagadnienie niesłychanie istotne do rozważenia ZANIM w ogóle zdecydujemy się zaangażować w Kościół. Trzeba się najpierw zmierzyć z tym, że Kościół jest Pana! To Pan – a nie my – powołuje robotników do pracy w Winnicy, i to Pan – nie my – ocenia ich pracę i zaangażowanie. To Pan – nie my – ustanawia zasady pracy w Winnicy; Pan – nie my – przyznaje w niej miejsca pierwsze i ostatnie. Nie zawsze w pierwszej chwili rozumiemy Jego logikę – nie pojmujemy, dlaczego „ostatni mają być pierwszymi”, i dlaczego za dwanaście godzin pracy dostaje się tę samą zapłatę, co za jedną godzinę (i to w znacznie lepszych warunkach)? Nie rozumiemy, i nie pojmujemy, dokąd…, dokąd nie odkryjemy KIM JEST Pan Winnicy?!

Zostaje On nam przedstawiony na samym początku przypowieści Polski przekład Ewangelii nazywa Go „Gospodarzem”. Ale grecki tekst opisuje Go słowem „oikodespotes” to znaczy: „rządca DOMU”, co św. Hieronim oddaje pięknym łacińskim określeniem „pater familias” czyli „OJCIEC RODZINY”. Odkrywając to, przestajemy się dziwić. Miejsce początkowego zdziwienia (czy nawet protestu: „To niesprawiedliwe!”) pojawia się zrozumienie, a potem identyfikacja z myśleniem Gospodarza. Wszak nie jest nim biznesmen lecz Ojciec, nie zarządca przedsiębiorstwa lecz Głowa rodziny. Nie robi interesu, lecz zaprasza swoje dzieci do wspólnej pracy na „swoim”; nie dorabia się zaoszczędzając na robotnikach, lecz hojnie obdarowuje swoich najbliższych. Cieszy się, kiedy wreszcie „idą do winnicy” – nie dlatego, że wzrośnie jego zysk, tylko dlatego, że poprzez zaangażowanie i pracę staną się innymi – lepszymi ludźmi. W rodzinie – pewnie nieco inaczej niż w firmie – nikt nie zawstydza rodzeństwa tym, że dłużej pracował, nie podkreśla swych zasług, i nie żąda specjalnego traktowania. Nie przekreśla pretensjami wcześniejszego wysiłku.

Powiecie: „Naiwność!” Albo: „Nigdzie nie ma takiego Kościoła!” Lub: „Skąd by się mieli wziąć ludzie w ten sposób myślący, a jeszcze bardziej: tak postępujący?”

Odpowiedź pada w naszej przypowieści. Mówi ona, że ów „Pater Familias” wychodzi ze swoim zaproszeniem do pracy w winnicy pięciokrotnie. Podanych pięciu godzin w ciągu dnia nie sposób uznać za przypadkowe czy dowolnie wybrane. Nie! W żadnym wypadku! Jest to pięć godzin, w których pobożni Żydzi podejmowali modlitwę. W ślad za nimi również Kościół rozkłada na pięć godzin swą modlitwę brewiarzową: Jutrznia, Godzina przedpołudniowa, południowa, popołudniowa i nieszpory. Ich łacińskie nazwy brzmią tak samo jak w medytowanej przypowieści: Modlitwa przedpołudniowa nazywa się w tradycji Kościoła „Godziną Trzecią” (Tertia); południowa – „Godziną szóstą” (Sexta), a popołudniowa – „Dziewiątą” (Nona). I tak odkrywamy ważną i praktyczną wskazówkę: rzeczywiste Boże wezwanie do podjęcia odpowiedzialności za Kościół i świat przychodzi do nas na modlitwie. To modlitwa pozwala nam usłyszeć głos: „Idź i Ty do winnicy!”; na modlitwie możemy (i powinniśmy!) rozeznać właściwe sobie miejsce w ewangelizacji, a także właściwe jej metody i środki. Odkrycie swojej misji w Kościele i świecie na modlitwie jest jednym z wyznaczników prawdziwości modlitwy – oznaką tego, że potrafimy na niej słuchać, nie tylko gadać. Z drugiej zaś strony, strzeżmy się w Kościele takiej aktywności – swojej czy innych – która się nie zrodziła na modlitwie, ani się nie poddaje ukrytej w niej dyscyplinie. Szybko okaże się ona albo krótkotrwała, albo – co gorsza – anty-ewangeliczna.

„Idźcie i Wy do Winnicy!”

Siostry i Bracia, Kochani!

Wszystkie te myśli Liturgia nam zadaje – jak już powiedziałem – niemal na progu Jubileuszu, i dzień po wznowieniu prac naszego Synodu. Nasz diecezjalny czas będzie się stawał już teraz coraz bardziej intensywny, obfity w ważne wydarzenia. 5 i 6 października w Łodzi i w Pabianicach odbędzie się Konferencja Episkopatu Polski. Już dziś zapraszam Was wszystkich na wpisane w nią celebracje liturgiczne:

•          4 października (w niedzielę) w kilkunastu kościołach naszej Archidiecezji (tych, które w następnym roku będą pełnić funkcję kościołów jubileuszowych) zaproszeni specjalnie Księża Biskupi będą sprawować Eucharystię połączoną z uroczystą zapowiedzią Jubileuszu.

•          5 października Mszy świętej koncelebrowanej przez cały polski Episkopat w katedrze łódzkiej będzie przewodniczył Nuncjusz Apostolski w Polsce (on też wygłosi kazanie). Te celebry (4 i 5 października) rozpoczną się o godzinie 18.00.

•          6 października Eucharystia sprawowana przez wszystkich polskich biskupów będzie miała miejsce w Pabianicach u św. Mateusza – w kościele, w którym modlił się mały Rajmund Kolbe, i przed Cudownym Obrazem Matki Bożej otrzymał wizję-obietnicę dwóch koron: wyznawcy i męczennika.

Najserdeczniej Was zapraszam do licznego udziału w tych trzech Liturgiach (księży zapraszam do koncelebry). Dzięki nim nasz Jubileusz stanie się wydarzeniem całego Kościoła w Polsce. Tak przecież chcemy go przeżywać: nie w wyizolowanej samowystarczalności, lecz dzieląc się naszą radością ze wszystkimi naszymi Siostrami i Braćmi w Polsce, opierając się na potędze także ich wspólnoty i modlitwy.

Sam Jubileusz zostanie otwarty w dniach 10 i 12 grudnia (jeszcze Wam o tym przypomnę); natomiast 14 listopada udamy się jeszcze z pielgrzymką diecezjalną do Warszawy (analogicznie do tej, którą odbyliśmy do Gniezna). W grudniu 1920 roku nasza łódzka diecezja powstała bezpośrednio z Archidiecezji Warszawskiej. Chcemy więc także w Warszawskim Kościele poszukać swoich najmłodszych i żywych korzeni, zaczerpnąć z nich życia i inspiracji. Wierzę, że to pielgrzymowanie uda się nam równie pięknie i owocnie jak to gnieźnieńskie (za które najserdeczniej Wam dziękuję!).

O wszystkich kolejnych inicjatywach i działaniach będę Was informował na bieżąco.

Na podjęcie tych najbliższych serdecznie Wam błogosławię, i liczę na Wasz niezawodny – jak zawsze – udział

Wasz

Abp Grzegorz

Łódź, dnia 17 września 2020 roku

Abp –1.2–1056/2020